Prasanthi Nilayam
6 czerwca – 3 lipca 1993 r.


List M. Goldsteina
oraz fragmenty wystąpień
podczas uroczystości święta
GURU PURNIMA




Grudziądz–Toruń
Czerwiec 1994






Zajścia, szansa, wyzwanie

List dr M.G. Goldsteina
Głównego Koordynatora Sri Sathya Sai Organisations
(3070 Roycove Dr., Covina, California, 91724 USA)


    Wszelkim ciężkim życiowym próbom towarzyszy perspektywa postępu duchowego. Jeśli zostajemy przytłoczeni, zniechęceni i unieruchomieni przez takie próby, wtedy cofamy się w rozwoju duchowym. Jeśli pozostajemy wytrwali w naszej Wierze, utrzymujemy spokój i wykonujemy nasze obowiązki starannie wbrew siłom przeciwnym, wtedy postępujemy w kierunku realizacji naszego Boskiego Dziedzictwa.
    Straszne zdarzenia, które miały miejsce w Prasanthi Nilayam późnym wieczorem 6 czerwca 1993 r. były dla nas wszystkich ciężką próbą. Grupa mężczyzn uzbrojonych w noże, byłych uczniów szkół Bhagawana Baby, zaatakawała mandir w Prasanthi Nilayam, gdzie rezyduje Swami. Zabili oni dwóch młodych mężczyzn w mandirze i zranili innych. Czterech z napastników zostało zabitych przez policję. Dwaj inni mężczyźni zostali aresztowani w związku z zajściem. Motywem ataku była zazdrość. Zazdrość spowodowała konflikty rodzinne. Konflikty rodzinne doprowadziły do nienawiści. Nienawiść zrodzona z zazdrości ożywiła demony, które działały tego wieczora.
    Bhagawan Śri Sathya Sai Baba nie ma wrogów. Nie był on nigdy narażony na niebezpieczeństwo. Jest on Barankiem Bożym, Boskim Świadkiem, Sumieniem Ludzkości. Krzywda nie może Go dotknąć.
    W następstwie tej ciemnej nocy naszych dusz, aśram nawiedzili państwowi urzędnicy dochodzeniowi i dziennikarze. Dziennikarze, szukając sensacji i kontrowersji zamiast prawdy, uciekli się do oszczerstwa. Bez rzeczowych świadectw sfabrykowali spisek. Wykreowali i wydrukowali ordynarne oskarżenia.
    Dziennikarze podważali uczciwość Sri Sathya Sai Central Trust i kwestionowali szlachetne charaktery mężczyzn i kobiet, którzy bezinteresownie służyli przez tak wiele lat. Ci członkowie Trustu wyróżnili się w swoich świeckich zawodach. Nie szukają uznania czy nagrody. Wykonują swoje obowiązki z miłości do Boga, pokrywając osobiste wydatki, i starając się utrzymać szczególnie wysokie standardy ustanowione przez Bhagawana Śri Sathya Sai Babę dla wszystkich organizacji noszących Jego Imię. Nigdy nie było, ani nie mogło być, spisków finansowych, w które uwikłany byłby Sri Sathya Sai Central Trust. W tragedii tej ludzie ze środków masowego przekazu wykazali najbardziej rażące ludzkie zepsucie: nasza mierność rozszarpuje wielkiego wśród nas, a demon w nas atakuje Boskiego.
    Nieszczęścia w naszych życiach stanowią okazję do wzrostu duchowego. Niedawne tragiczne wydarzenia w Prasanthi Nilayam są bezprecedensową szansą dla nas wszystkich. Czy zostaniemy zmieceni przez nieugięte fale emocji i impulsywność. Czy też pozostaniemy wytrwali w wierze, zakotwiczeni naszą wrodzoną Boskością w morzu miłości Swamiego.
    Doświadczenie w tym życiu powinno kulminować na naszym duchowym przebudzeniu. Istnieją dwa rodzaje doświadczeń: doświadczenia zewnętrze i doświadczenia wewnętrzne. Doświadczenie zewnętrzne obejmuje wszystkie strony i odczucia otaczające jakieś zdarzenie. Głębia tych prawd jest ograniczona przez możliwości postrzegania naszych zmysłów i zdolność umysłów do myślenia i odczuwania. Doświadczenie wewnętrzne obejmuje wgląd, intuicję i inspirację wynikającą ze zdarzenia. Głębia tych prawd nie ma ograniczeń, gdyż są one dostarczane do naszej świadomości przez naszą wrodzoną Boskość. Duchowość polega na obserwacji prawd zewnętrznych, ale identyfikowaniu się i działaniu w oparciu o prawdy wewnętrzne.
    Dwóch dzielnych, kochających Boga młodych ludzi oddało swoje życie w czasie wykonywania obowiązków. Zewnętrznie jesteśmy głęboko zasmuceni i żałujemy ich. Wewnętrznie uznajemy chwałę ich świętego męczeństwa.
    Jednym z młodych ludzi, którzy bohatersko zginęli, był Śri Radhakrishna. Od wielu lat był on osobistym pomocnikiem Swamiego. Swami powiedział, że Radhakrishna potrafił widzieć przyszłość dzięki swemu czystemu sercu. Wiedział, że niebawem umrze. Swami porównał czystość serca Radhakrishnana do czystego stawu. W stawie czystego serca można wyraźnie zobaczyć odbicie przyszłości. Dla większości z nas wody w stawie naszych serc nie dają klarownego odbicia przyszłości z powodu naszych nieczystości i zmącenia.
    Czterech młodych ludzi, którzy wcześniej byli uczniami szkół Swamiego, zaatakowało i zabiło dwóch swoich braci.
    Ci młodzi mężczyźni, tak jak Judasz, mieli okazje chodzić i rozmawiać z Panem. Byli kochani przez Pana i nauczani przez Pana. Wybrali życie niezgodne z Naukami Pana i zignorowali Jego Miłość. Jak Judasz, zstąpili w ciemność i dokonali demonicznych czynów.
    Na zewnątrz, jesteśmy wielce zgorszeni tymi podłymi czynami niewdzięcznych i pozbawionych serca mężczyzn. Wewnętrznie, pamiętamy modlitwę Pana Jezusa Chrystusa, kiedy umierał na krzyżu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią." Dlatego modlimy się za odkupienie i zbawienie tych złoczyńców.
    Następnego dnia po tragedii, rano Swami chodził wśród Swoich wielbicieli i jak zwykle udzielał Darśanu. W dalszym ciągu dbał o Swoich wielbicieli z taką samą miłością, jak zwykł to czynić od chwili proklamacji Swojej Boskiej Misji przed ponad 50 latami. Na zewnątrz, jesteśmy zszokowani i przerażeni, że zdarzenia te miały miejsce tak blisko Swamiego, i jesteśmy oszołomieni przez dziennikarzy, śledczych, agentów służby bezpieczeństwa i innych, którzy nagle pojawili się na uświęconej ziemi Prasanthi Nilayam. Wewnętrznie, ufamy Panu, Osobistości naszego Stwórcy, w całej Jego Chwale, niezrażonemu i stałemu w dbaniu z miłością o wszystkich ludzi, mimo drwin, krytyki i oskarżania przez ignorantów.
    Skoro musimy płakać i smucić się, to powinniśmy płakać nad sobą. Niech będą to łzy pokuty za naszą nieczułość i samolubstwo. Przychodzimy do Swamiego z wyciągniętymi rękami. Och Swami, daruj mi to albo daj mi tamto. Ilu z nas przychodzi do Swamiego, by tylko ofiarować naszą miłość do Niego i w celu ulżenia ciężaru krzyża, który dobrowolnie podjął się nieść? Ilu z nas?
    Ci, którzy mają czyste serca pozostają niezrażeni przez te zajścia. Ich miłość, będąc bezinteresowną, podtrzymuje ich, a doczesne wydarzenia nie mają na nich wpływu.
    Mądrzy ludzie wiedzą, że Boskość Pana będzie atakowana przez demony, które czają się w cieniu ludzkiej niewiedzy, i nie mącą im w głowach wpływy demoniczne.
    Co z resztą z nas? Co mamy robić?
    Musimy przyjąć wyzwanie i pójść za mistrzem.
    Swami jest naszym Boskim Mistrzem. Przyszedł, aby nas podtrzymać i podźwignąć. Prasanthi Nilayam, przybytek spokoju, nie jest miejscem geograficznym – jest to duchowe serce człowieka. Doznaliśmy dobrodziejstwa doświadczenia Jego Miłości, studiowania Jego Nauk, oglądania szlachetnych przykładów, które dawał przez wszystkie te lata. Obecnie musimy rozpoznać i odtworzyć Prasanthi Nilayam w naszych duchowych sercach i pomóc robić to samo naszym braciom i siostrom. Teraz musimy zwrócić się ku wnętrzu i naśladować naszego Mistrza przez słuchanie i podporządkowanie się wewnętrznemu głosowi sumienia.
    Swami oświadczył, że incydent ten wielce wzmocni Jego Chwałę, Chwałę Boga. Jego Miłość i Łaska będzie nas koić, pocieszać i dawać nam natchnienie. Nasza wiara zmaże wszelkie wątpliwości.
O PANIE, POZWÓL NAM NIE WĄTPIĆ W CIEBIE.
O PANIE, POZWÓL NAM NIE WYPRZEĆ SIĘ CIEBIE.
O PANIE, POZWÓL NAM NIE ZAWIEŚĆ CIEBIE.
O PANIE, POZWÓL NAM NIE ZAPOMNIEĆ CIEBIE.
O PANIE, POZWÓL NAM KOCHAĆ, NAŚLADOWAĆ
  I SŁUŻYĆ CI DOPÓKI CIAŁA TE NIE WYDADZĄ OSTATNIEGO TCHNIENIA.

OM SAI RAM

Michael Goldstein, M.D.    






Zazdrość podstawową przyczyną zła


Wyjątki z Boskiego Posłania
wygłoszonego z okazji święta Guru Purnima
przez Bhagawana Śri Sathya Sai Babę
(Prasanthi Nilayam, 3 lipca 1993 r.)


    „Demoniczne cechy wywołane przez asuję (zazdrość) niszczą zdolność rozróżniania i prowadzą ludzi na złe drogi" zauważył Bhagawan Baba w trakcie inspirującego i przywracającego zaufanie dyskursu skierowanego do olbrzymiego zgromadzenia wielbicieli ze wszystkich części świata, którzy zebrali się w Purnachandra Auditorium w święto Gurupurnima.
    Bragawan ustosunkował się do incydentów, które zdarzyły się w Praśanti Mandirze wieczorem 6-tego czerwca i powiedział, że podstawową przyczyną pożałowania godnych zajść była zazdrość. Bhagawan jednak zapewnił wielbicieli, że Jego życie było w Jego rękach i nikt nie mógł umniejszyć Jego imieniu ani go splamić.
    Podczas dyskursu Bhagawan powiedział m.in.:

    Niektórzy mogą pytać, dlaczego Swami dotąd wstrzymywał się z odpowiedzią spotwarzaniu. Na wszystko jest odpowiednia chwila. Kaurawowie, na przykład, nękali Pandawów na wiele sposobów, znieważając i upokarzając ich. Wszyscy Kaurawowie dobrze znali boskie moce Pandawów. Każdy z braci Pandawów był człowiekiem wielkiego męstwa. Lecz oni nie wykorzystywali swoich mocy. Znosili uciążliwości w milczeniu. Kaurawowie przypisywali to milczenie tchórzostwu i słabości. Ale to nie było tak. Nikt nie może uświadomić sobie siły kryjącej się za powstrzymywaniem się. Podobnie, Sathya Sai Trust wybrał cierpliwe czekanie. Takie powstrzymywanie się reprezentuje odwagę, siłę, prawdę i zaniechanie przemocy.
    A teraz o naszych uczniach; możecie porównywać ich z kimkolwiek – nigdzie nie znajdziecie nikogo takiego jak oni. (Oklaski.) Od tamtych wypadków (z 6 czerwca) upłynęło 28 dni. Nasi uczniowie codziennie odmawiali modlitwy, postowali i rozmyślali dzień i noc, bez jedzenia czy picia, nad tym jak usunąć plamę, którą pozostawił ów epizod. Dręczy to ich i trapi.
    Czy tak nieprawdopodobne jest w worku ryżu znaleźć kilku kamieni? W wielkim stadzie może się znaleźć kilka czarnych owiec. Gwałtem jest oczerniać całość uczniów i studentów z powodu kilku łotrów. Nasi uczniowie są jak szczere, oczyszczone złoto. (Oklaski.) Dla Swamiego gotowi są zrobić wszystko.
    Słuchaliście pieśni śpiewanej przez młodego chłopca (na początku uroczystości). Śpiewał: „Jesteśmy gotowi oddać nasze życie dla ciebie (Bhagawanie)." Jest niewłaściwe winić wszystkich za zbrodnie kilku. Musimy pogodzić się z tą sytuacją przez jakiś czas. Miejcie cierpliwość. Kiedy idziecie spać wieczorem, jeden czy dwa komary mogą was ukąsić. Następnego dnia użyjecie Flit'u, by pozbyć się wszystkich komarów.
    Z powodu stowarzyszenia się z tymi sprawiającymi kłopoty, giną także inne komary. Stąd rada: Tjadźa durdźana sansargam (porzuć towarzystwo niegodziwych osób). Nigdy nie wdawajcie się w złe towarzystwo. Musicie zdobyć dobre towarzystwo. Musicie pogodzić się z oszczerstwami. Dobry człowiek staje się ofiarą oszczerstw, nawet gdy jest z dala od złych ludzi. Mól niszczy wszystkie gatunki tkanin, zarówno zwykły materiał jak i drogi jedwab, ponieważ nie potrafi odróżnić bezwartościowego od drogocennego. Dlatego też zawistna osoba czyni krzywdę zarówno dobrym, jak i złym ludziom.
    Dzięki powstrzymywaniu się, dobrzy ludzie we właściwym czasie osiągną swoje cele. Zatem, nie martwcie się tym, co się stało. W świecie takie rzeczy zdarzają się od czasu do czasu. Jest pewna inna sprawa, o której nie mówiłem dotąd nikomu.
    Jest wielu wielbicieli, którzy pytają dlaczego – kiedy takie rzeczy zagrażały – Swami nie ostrzegł Radhakrishnana albo nie próbował go uratować. Wyjaśnię tę sprawę z duchowego punktu widzenia, nie z doczesnego.
    Obaj zjedliśmy posiłek o 7:00 po południu. Radhakrishnan siedział na parterze. Swami powiedział mu: „Radhakrishna, chodźmy na górę [na piętro]." „Swami, jeśli pójdę tam już o 7 godzinie, nie zasnę" – odpowiedział Radhakrishna. Swami spytał: „Jeśli nie możesz spać, co zamierzasz tutaj robić? Możesz robić u góry to samo, co zamierzasz robić tutaj. Nie każę ci iść spać. Wstań natychmiast. Chodź, chodź" – nalegałem wielokrotnie.
    Patrzcie jak to się dzieje. W jakikolwiek sposób byście nie próbowali tego ominąć, śmierć i tak kogoś dopada. W końcu Swami przybrał gniewny ton i skarcił go: „Twoje nieszczęście to twoja nieustępliwość." Udawałem, że byłem na niego bardzo rozgniewany. Było mu przykro. Swami odszedł na górę. Radhakrishna rozmyślał przez jakiś czas. Był ze Swamim przez 22 lata. Wiedział, że cokolwiek mówiłem, było to dla jego dobra. Poszedł do kuchni i przyniósł kubek maślanki. Przyszedł z uśmiechem. „Swami, rozgniewałeś się na mnie. Wypij, proszę, tę maślankę i uspokój się." „Radhakrishna! To nie jest gniew, powiedziałem wszystko dla twojego dobra" – powiedział Swami. Radhakrishna rzekł: „Być może Swami ma jakieś wątpliwości, że mogę pójść gdzieś na zewnątrz i rozmawiać z kimś." Odpowiedziałem: „Gdybym miał takie wątpliwości, czy trzymałbym cię przy sobie? Wcale nie. Nie mam żadnych wątpliwości. Mówię to dla twego dobra."
    I potem powiedziałem: „Nie mam zwyczaju pić maślanki na noc. Dlaczego przyniosłeś ją, po raz pierwszy akurat tego wieczora?" On odparł: „Miałem ochotę dać dziś wieczorem Swamiemu maślanki i dlatego przyniosłem ją." „Dobrze, że miałeś taki pomysł. Napiję się, ale pod jednym warunkiem; napiję się maślanki – jak pragniesz – ale ty musisz dać mi swoje słowo, że po odniesieniu kubka do kuchni, wrócisz na górę". Powiedział: „Z pewnością wrócę."
    W ogóle nie piję maślanki. Napiłem się troszeczkę i powiedziałem mu: „Wypiłem maślankę, by cię zadowolić." Miał czyste serce. Poprosił mnie: „Swami! Czy mogę wypić resztę maślanki?" Powiedziałem: „Szkoda wylewać. Możesz wypić." Wypił ją na miejscu. Swami rzekł: „Ale odnieś kubek z powrotem i przyjdź na górę." Poszedł na dół. Dał słowo. Ale miał prawdopodobnie wątpliwości, że jeśli zostanie na dole, może Swami zawoła go. Tego rodzaju upór jest jedną z cech młodych ludzi. Nie słuchają słów starszych. Jeśliby tylko słuchali ich słów, nie przydarzyłoby się im żadne nieszczęście. Uznawszy, że jeśli zostanie na dole mogę go zawołać, położył kubek w kuchni i poszedł do domu swojej siostry. Posłaniec śmierci wytropił go o 10:00 wieczorem. Oto jak do tego doszło. Cokolwiek powiem, jest to dla dobra innych.
    Mówię tylko święte rzeczy i nic, co by nie było święte. Uwierzycie czy nie, mogę wam powiedzieć, że cały czas myślę o tym, co dobrego mogę zrobić dla poprawy losu ludzi. Swami nigdy nie myśli o Sobie.

    [...] Serce Sai jest rozległe jak niebo. Ale nawet niebo ma swoje granice. Serce Sai jest bezgraniczne. (Oklaski.) Niektórzy mówią, że Sai jest w rękach pewnych osób. Tak, jestem rzeczywiście przywiązany, związany przez wielbicieli jak również nikczemnych. W moim pojęciu, mam więcej miłości dla niegodziwych, niż dla dobrych. Dobrzy wielbiciele pamiętają mnie tylko okazjonalnie. Ale nikczemnicy pamiętają mnie pełne dwadzieścia cztery godziny. Jestem więc w sercach wielbicieli, jak również nikczemników. Nie mogę zostać złapany w niczyj uchwyt.
    Moje myśli w każdej sprawie są zawsze wzniosłe i przykładne. Musicie zauważyć, że życie Swamiego jest w Jego własnych rękach, a nie w czyichkolwiek innych. Jeśli zechcę, mogę żyć tak długo jak zapragnę. Mogę też zakończyć życie zgodnie ze swoją wolą. To moja wola decyduje, a nie czyjakolwiek inna. Dzieje się tak za sprawą mojej czystości, bezinteresowności i boskości. Jakiego trzeba jeszcze świadectwa? Życie ludzi czystego serca jest w ich własnych rękach, a nie w rękach innych.





Fragmenty wystąpień innych uczestników
święta Guru Purnima w dniu 3 lipca 1993 r.


Mr James Sinclair
,
Amerykańska Fundacja Sai (American Sai Foundation)


[...] Swami mówi nam byśmy patrzyli. Jest to najpotężniejsza nauka. Nie potrzebujemy rozdzielać włosa na czworo. Nie potrzebujemy być duchowymi naukowcami. Swami mówi nam tylko: „Patrzcie, obserwujcie." Co to znaczy 'patrzeć'? Obserwujmy, dostrzegajmy własne słowa, nasze czyny, nasze myśli, nasz charakter, nasze serca. Oto na co wskazuje Swami. Przez pięćdziesiąt dwa lata próbowałem się zmienić. Jednak jedyny spokój jaki zyskałem to to, że jestem dokładnie tym samym, czym byłem, kiedy zaczynałem. SWAMI zmieni. Zrobi On to, co trzeba, my powinniśmy jedynie patrzeć. Swami powiedział „Bądź szczęśliwy" – jest to najpotężniejsza nauka. Jest to ostateczna wiedza. Bądź Dobry. Dostrzegaj Dobro. Czyń Dobro. [...]





Mr V. Srinivasan
Wiceprzewodniczący Światowej Rady Sri Sathya Sai Organisations

(Obszerne wyjątki wystąpienia w całości poświęconego dwóm ofiarom zajść z 6 czerwca)

    Śri Radhakrishna był prawdziwym wielbicielem Bhagawana przez ostatnie dwadzieścia dwa lata. Saga ta zaczyna się w latach 50-tych w Ootacamund, kiedy Baba, nasz Boski Bhagawan obdarzył Swoją Łaską małą rodzinę Badaga. Był tam mały chłopiec z bystrymi oczami, czupryną czarnych włosów, jasnolicy jak księżyc. Ten chłopczyk, kiedy zobaczył Bhagawana, zalał się łzami. Zwykłe wytłumaczenie byłoby, że chłopczyk chyba przestraszył się Bhagawana. Nie jest to poprawne tłumaczenie. Właściwym wyjaśnieniem jest to, że dusza ta wyraziła swą tęsknotę: „O Panie, od iluż to już dźanm [urodzeń], od ilu eonów wyczekiwałem na ciebie. Dzisiaj nareszcie doczekałem się spełnienia." Tamte łzy były łzami radości ponownego zjednoczenia się z Uniwersalną Duszą.
    [...] Miałem szczęście przyjść do Swamiego w tym samym okresie, co Radhakrishna. Był to rok 1971. Znalazłem w nim pokrewną duszę, osobę dla której miałem najwyższe poważanie, najwyższy szacunek. Miałem przywilej wyjechać razem z nim za granicę w odwiedziny wielu europejskich miast i w tych wielu wizytach, gdziekolwiek się udaliśmy, myśli Radhakrishnana toczyły się tylko wokół Swamiego. Nie interesowały go żadne place handlowe. Nawet kiedy zostawialiśmy go samego, wracał i mówił: „Proszę pana, znalazłem to dla Swamiego." Nigdy nie kupował nic dla siebie, a każda z osobna i wszystkie chwile swego życia razem, wszystko to było tylko dla Swamiego. Był całkowicie poświęcony, całkowicie oddany i w istocie był przykładem posłania Bhagawana.
    Pamiętam jak raz w Kodaikanal, gdzie zwykliśmy gromadzić się wokół paleniska, ktoś zapytał Swamiego: „Dlaczego Kriszna wybrał Ardźunę na odbiorcę swojego Boskiego posłania?" Bhagawan odpowiedział, że osoba musi mieć odpowiednie kwalifikacje i skierował się na Radhakrishnę. Chwila ta utkwiła mi krystalicznie jasno w pamięci; powiedział On: „Jest on moim Gudakeśą [Ardźuną]." Oto jakie życie prowadził Radhakrishna. W każdym momencie był uprzejmy; nigdy nie widziałem, by stracił ciepliwość. [...] Nie wiemy, co motywowało te zbłąkane dusze do dokonania postępku, który zrobili. Ale, o ile znam Radhakrishnę, jestem pewny, że ostatnie słowa, które wypowiedziałby, byłyby podobne tym, które wypowiedział Jezus, prosząc Bhagawana, aby im przebaczył, ponieważ „nie wiedzą oni co czynią."
    [...] Central Trust został zasypany wnioskami utworzenia stałego świadectwa ku pamięci Śri Radhakrishnana. Tak wiele osób indywidualnie, tak wiele organizacji, tak wiele regionów Sai – wszyscy prosili, by pozwolić im coś zrobić. Jednakże, ponieważ mamy tutaj tak wielu naszych wielbicieli z Japonii, zdecydowano oddać ten zaszczyt naszej Organizacji Sai z Japonii. Wkrótce poproszę Brata Riyaku Hira, reprezentującego wielbicieli Sai z Japonii, by podszedł i przemówił w imieniu wielbicieli stamtąd.
    Pamiętajmy w tym dniu także inny akt najwyższego poświęcenia, najwyższej odwagi – naszego Sai Kumar Mahajana. On także oddał życie w służbie Sai, w imię tego, co przekazywał Sai, i jego śmierć jest także chwalebna. Jak wszyscy wiecie, był on synem naszego nie żyjącego już Prof. Mahajana, profesora nauk biologicznych w Institute of Higher Learning [uniwersytecie].
    Rzeczywiście błogosławione są rodziny, które dokonują takich najwyższych poświęceń – rodziny Radhakrishna i rodziny Mahajan – które prawdziwie demonstrują, czym jest oddanie Panu. Przy tej szczególnej okazji święta Guru Purnima zadedykujmy dzisiaj siebie prawdziwej służbie naszemu Sadguru [Nawyższemu Nauczycielowi], naszemu Drogiemu, ukochanemu Bhagawanowi Śri Sathya Sai Babie.

DŹEJ SAI RAM.




Mr Riyaku Hira
Japonia

    OM ŚRI SAI RAM
    Drodzy Bracia i Siostry!
    W imieniu wszystkich tutejszych wielbicieli i obecnych dzisiaj tutaj wielbicieli z Japonii, ofiarujemy nasze pranamy [pokłony] u Złotych Stóp Stwórcy Wszechświata, Naszego Ukochanego Pana, Bhagawana Śri Sathya Sai Baby.
    Być w tym raju Stwórcy i w osobistej Jego obecności w tym najświętszym i najszczególniejszym dniu święta Guru Purnima jest dla nas wielkim darem Bhagawana. Swami, my wszyscy niegodni wielbiciele dziękujemy Ci z całego serca za to, że możemy być dzisiaj z Tobą. Bhagawanie, wszyscy kochamy Ciebie, bardzo, bardzo mocno. Właśnie słyszeliśmy o szlachetnych cechach dwóch studentów, świętych Śri N. Radhakrishny i Śri Sai Kumar Mahajana. Chciałbym powtórzyć jedno zdanie, które Bhagawan wypowiedział w jednym z interview podczas pobytu w muzeum. Do pewnej osoby powiedział On: 'życie nie jest ważne – ważna jest śmierć.'
    Ku pamięci Śri N. Radhakrishny i Śri Sai Kumar Mahajana, aby uczynić z ich życia wieczne symbole oddania prosimy Cię, Swami, o Twe Boskie pozwolenie i błogosławieństwo, w imieniu wszystkich wielbicieli z Japonii i Sri Sathya Sai Organisation, abyś pozwolił nam ustanowić Katedrę w Institute of Higher Learning na Wydziale Handlu (Faculty of Commerce) imienia naszego wiecznego i drogiego brata, Śri Radhakrishny, który był studentem handlu. Swami, prosimy także o Twoje Boskie Pozwolenie ustanowienia specjalnego Złotego Medalu dla Wydziału Zarządzania (Business Management) imienia naszego drogiego brata Śri Sai Kumar Mahajana, który studiował zarządzanie.
    Kończąc, Panie, proszę przyjmuj nas zawsze jako swoje uniżone sługi u Twoich Lotosowych Stóp i obdarzaj nas swoją Boską Łaską i Błogosławieństwami, tak byśmy wszyscy mogli służyć tylko Tobie, do ostatniego tchnienia.

Dźej Sai Ram.



Fragmenty przemówień ze święta Guru Purnima pochodzą ze zbioru
DIVINE MESSAGE on GURU POORNIMA by BHAGAWAN SRI SATHYA SAI BABA,
3rd July, 1993, PRASANTHI NILAYAM (2 wydanie; 30 stron), opublikowanego przez
Sri Sathya Sai Publication Society, Sudhama House, Chickpet, Bangalore, Karnataka.

[tłum.: KMB, Toruń, czerwiec 1994 r.]


File translated from TEX by TTH, version 3.12 on 16 Sep 2002.