Bóg istnieje

 

Tekst Richarda Bocka zaczerpnięty z artykułu Communicating Divinity

opublikowanego w Golden Age w 1980 r.

 

W podróż do Niego wybrałem się zaraz po zawale serca. Zanim dotarłem do Aśramu, poczułem się dobrze. Nie pamiętałem już, że kiedyś byłem chory. Dostąpiłem audiencji u Baby, a On zmaterializował dla mnie trochę wibhuti, rozpiął mi koszulę i nałożył je na klatkę piersiową. Chociaż nic Mu nie mówiłem, On zaraz po tym powiedział, że moje serce nie doznało szwanku (ten zawał miałem we wrześniu, a w Indiach byłem w listopadzie). „Dobre serce, nie martw się. Dlaczego się bać, gdy Ja tu jestem?” – powiedział. Potem zmaterializował pierścień i polecił: „Noś go, zawsze będę z tobą.” Pierścień zawierał podobiznę Baby. Stanowiło to dla mnie łączność z Nim i zaczęło zmieniać moje życie. Wszystko to było tak naturalne, że nawet nie miałem czasu na jakiś wstrząs. Słyszałem, że On tak postępuje. W rzeczywistości była to jedna z tych rzeczy, co do których miałem pewne obawy.  Zanim pojechałem do Aśramu powiedziałem do Indry Devi: „Mogę zaakceptować wszystko, oprócz cudów.” Cuda te niepokoiły mnie, gdyż czytałem wypowiedzi Ramakrishny, gdzie ostrzega on, że należy wystrzegać się mocy siddhi; one są zwodnicze. Bałem się, że obnoszenie się z tymi mocami jest w jakimś stopniu egoistyczne i nie najwyższego lotu. Dlatego miałem wątpliwości co do Jego motywów w czynieniu cudów. Ale gdy się zbliżyłem i zacząłem ich doświadczać, zrozumiałem, że było to dla Niego bardzo naturalne a motywacja tak zdrowa, że uznałem, iż przyszedł On z innej przestrzeni. On nie stawał się czymś; On tym już był. Dlatego też nie było niczego, co mogło Go zepsuć.

Baba jest tutaj po to, by wyprowadzać ludzi do Światła z szaleństwa, które sami sobie stworzyli. Dla każdego, kto się do Niego zbliży, kto pragnie wyjść Mu naprzeciw, On zrobi wszystko, co może, aby pomóc, gdyż taka jest Jego Misja, po to tu jest. W przypadku człowieka Zachodu zwykle konieczny jest jakiś umysłowy wstrząs, aby wyrwać go ze świata materialnego, w którym jest uwięziony, oraz z pojmowania, że wszystko da się rozpracować naukowo. Dlatego Baba stwarza coś spoza czasu, łamiąc to, co wydaje się naukowymi prawami natury i czyni tak zwany cud. Komuś przesiąkniętemu światem intelektualnym bardzo trudno jest sobie z tym poradzić. Musi stawić temu czoło i pytać. A jedyną odpowiedzią jest: Bóg. Intelektualiści na ogół nie mogą dojść do Boga, gdyż do nich to nie dociera. Osoba o prostym umyśle, osoba z wiarą i miłością może wziąć Boga w objęcia bez konieczności rozumienia Boga. Ale intelektualista musi najpierw zrozumieć Boga, zanim Go obejmie. Tymczasem, zrozumienie Boga jest niemożliwe! Miliony takich ludzi próbuje sobie z tym poradzić i tracą zmysły, gdyż nie dają rady. A akt wstrzymania czasu zatrzymuje ludzi i skłania ich do zastanowienia.

Rzecz, która wstrząsnęła mną nie była wspomnianym stworzeniem pierścienia. Było to coś, co zdarzyły się, gdy Indra Devi poprosiła Go, czy mogłaby dostać jeszcze trochę uzdrawiającego popiołu, wibhuti, ponieważ całą wcześniej otrzymaną ilość rozdała ludziom. On powiedział „Tak” i, gdy ja się przyglądałem, rękami wykonał ruchy okrężne a potem ułożył dłonie tak, jakby coś przyjmował. Następnie w powietrzu ukazała się urna o wysokości około dziesięciu centymetrów i opadła w Jego dłonie. Zobaczyłem to i pomyślałem: „To nie jest sztuczka magika, tego nie wytrzepał z rękawa, to jest coś innego!” Teraz zdjął przykrywkę i wysypał całą zawartość popiołu na kawałek papieru. Potem przechylił ponownie i znów wysypała się pełna zawartość, tak że razem wysypał mniej więcej podwójną objętość, jaką mogła pomieścić urna. Następnie wsypał połowę całej ilości popiołu z powrotem do urny a część z tego, co pozostało rozdał ludziom, którzy znajdowali się w pobliżu. Resztę wsypał do torebki zrobionej z chusteczki i wręczył Indrze. Dotknął tego i powiedział: „Teraz ta ilość będzie niewyczerpywana, więc już ci nie zabraknie.” Cóż! Dzisiaj ma ona to już dziesięć lat i ciągle zawartość się odnawia. Rozdała popiół tysiącom ludzi. Ten cud był dla mnie o wiele bardziej znaczącym niż stworzenie pierścienia. A było tak dlatego, że flirtowałem z koncepcją Boga i studiowałem religię, ale nie miałem doświadczenia Boga. Po tym przeżyciu z Babą w moim umyśle nie ma już wątpliwości czy Bóg istnieje.

 

[z Sanathana Sarathi, December 2009, tłum. KMB; 2010.01.02]